poniedziałek, 27 lutego 2012

Prawie "The One"!


Czyli o maskarze One By One Satin Black od MAYBELLINE:


Opis producenta:
 
"Dla kogo?
Dla kobiet, które pragną, by ich rzęsy uwodziły intensywną czernią i zmysłową objętością.

Działanie:
• Rzęsy zyskują natychmiastową objętość i wyraźny połysk
• Dzięki specjalnej formie szczoteczki każda rzęsa jest widocznie podkreślona. Na jedną rzęsę przypadają 3 włókna, które chwytają, pokrywają i rozdzielają dając efekt wyraźnie pogrubionych rzęs.
• Wyjątkowa formuła nadaje rzęsom niespotykany dotąd wymiar czerni. Głęboki i intensywny kolor z satynowym połyskiem oraz wyjątkowa objętość to wyrafinowana kombinacja zmysłowości i elegancji.

Efekt:
Intensywna i satynowa czerń. Natychmiastowa objętość. Bez grudek."


Produkt ten okazał się być wyjątkowo fajny :)

Objętość i połysk - jak zapewnia producent, może nie koniecznie jest zauważalna, ale rozdzielenie rzęs prawie idealne!

Bardzo nie lubię, gdy moje rzadkie i mizerne rzęsy się sklejają i są oblepione grudkami, są sztywne, matowe i płaskie - niepodkręcone. No i dzięki temu produktowi takie nie są!
Czyli: rozdziela rzęsy, nie pozostawia grudek, delikatnie podkręca i pogrubia, rzęsy są miękkie i mocno czarne (oczywiście czasem skleja i daje grudki, ale na prawdę rzadko i w małych ilościach - w porównaniu do mych wszystkich poprzednich tuszy!).

Szczoteczka jest sylikonowa, dosyć gęsta, giętka, nabiera odpowiednią ilość tuszu:


Na moich rzęsach wytrzymuje cały dzień nie osypując się.
 
Jedynym minusem jest mocny, nieprzyjemny zapach.

Na dzień dzisiejszy jest to moja ulubiona maskara!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...