sobota, 31 marca 2012

Open'er 2012 - New Order i Jamie Woon


Dla fanów klasyków (żeby nie powiedzieć staroci :) :



piątek, 30 marca 2012

Robiłyście kiedyś sushi?


Ja dziś tak.
Za sushi restauracyjnym nie bardzo przepadam, więc postanowiłam zrobić je sama :)


Fakt, smakowało mi bardziej niż kupne, jednak przekonałam się, że nie jest to moja smakowa bajka.


Najbardziej z tego wszystkiego smakowało mi mohito :)


Jeden z najlepszych drinów ever :)

czwartek, 29 marca 2012

Poszła baba do fryzjera..


I się załamała:


A chciałam tylko "podciąć" włosy..
I nawet nie chodzi o włosy, odrosną, w końcu miewałam i gorsze fryzury ;)
Ale Pani fryzjerka - jej ton, mądrości, rady i ogólna bezczelna wszechwiedza utwierdziły mnie w przekonaniu, że już nigdy nie pójdę do "osiedlowego" fryzjera, tylko do "profesjonalnego" salonu.

niedziela, 25 marca 2012

Gdy myślisz, że umierasz – czyli wujek G dobry na wszystko!


Zdarzyło Wam się, źle czuć, tak źle, że myślałyście że umieracie?
Bo mnie wczoraj tak.
Czy zdarzyło Wam się mieć atak prawdziwej migreny, nie mocny ból głowy, ale prawdziwą migrenę?
Bo zdaje się, że mnie wczoraj tak.

No właśnie. Wczoraj był ten dzień, dzień prawdziwej migreny, mój pierwszy, niemal dziewiczy raz, gdy myślałam że umieram..

sobota, 24 marca 2012

Ulubione wrocławskie budynki - Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna


Dziś będzie o budynku Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie, filia we Wrocławiu.
Powstał on w zeszłym roku i trudno go nie zauważyć.


 Szkoła znajduje się na ulicy Braniborskiej 59, ale leży między Braniborską a Legnicką.

Złota elewacja jest w rzeczywistości na prawdę złota, na zdjęciach niestety nieco mniej.
Widok z ulicy Legnickiej:


Gmach sporych rozmiarów składa się z prostych białych prostopadłościanów oraz mniej lub bardziej zaokrąglonych prostopadłościanów złotych - pokrytych miedzią(?).

Widok z ulicy Braniborskiej:

Budynek budzi kontrowersje, głównie przez złotą elewację, ale mi się podoba.


Myślę, że warto zwrócić na niego uwagę ;)

piątek, 23 marca 2012

brrr...

Jest w mgle coś psychodelicznego, coś co sprawia, że nie lubię z domu wychodzić...


Open'er - Mumford & Sons, Orbital, The Maccabees i Toro y Moi

Czasy niecierpliwego oczekiwania przy radioodbiorniku na podanie kolejnego artysty już minęły, może dlatego, że minęły czasy, gdy mogło mnie coś zaskoczyć...

Mumford:



piątek, 16 marca 2012

Eh, jak wiosna to wiosna...

Wybaczcie mój entuzjazm, ale jakoś czuję niedosyt po tegorocznej zimie..
Ale skoro coraz cieplej, śniegu już nie będzie (chyba), większych mrozów też (chyba), czas na rekompozycję mojej szafy: zimowe rzeczy het het daleko, wiosenno-letnie na sam wierzch :)
Gdy wyrzuciłam wszystko na me łoże, nieco się przeraziłam:



ale spokojnie, artystyczny nieład szybko został opanowany :)

wtorek, 13 marca 2012

Mini, mini, prawie mint...


Jakiś czas szukałam delikatnie miętowego lakieru. Ciągle wybrzydzałam i ciągle szukałam ideału, oczywiście na daremno.
Jakiś czas temu zakupiłam nawet jeden, jednak po użyciu okazała się mało miętowy więc oddałam go osobie nim zachwyconej i odłożyłam w bliżej nieokreślonym czasie moje poszukiwania.

Jednak wraz z nadejściem wiosny, z coraz mocniej świecącym słonikiem, coraz kolorowszymi ciuchami, znów poczułam miętę do mięty!


Tym razem zdecydowałam się na kolor 361 firmy ASTOR, quick'n go! 45 sec.
Ale i tym razem nie jest to to czego szukam :(
Tak jak w buteleczce jest prawie idealny, tak na paznokciach jest niestety za ciemny..


Lubie lakiery z tej serii.
Nie wiem ile dokładnie zajmuje ich wyschnięcie czy jest to faktycznie 45 sekund, ale schną całkiem szybko. Jeśli chodzi o trwałość, to powiedziałabym że bez bazy i utwardzacza to jakieś 3 dni, w zależności oczywiście jak długo moczymy dłonie, czy sprzątamy i tak dalej...
Do jednolitego krycia potrzebne są 2 warstwy.
Zmywa się całkiem nieźle, chodź trochę się rozmazuje po palcu.

Pędzelek zastosowany w tej serii lakierów jest jednym z moich ulubionych, odpowiednia szerokość, długość i twardość. Również buteleczka ma odpowiedni kształt, a pojemność 8 ml jest idealną jak dla mnie wielkością lakieru - nie zdąży mi się znudzić, zaschnąć ani rozwarstwić przed zużyciem.


Nie będę pisać długiego opisu producenta, jak macie ochotę możecie przeczytać go TU.

Jak dla mnie jest to jedna z lepszych drogeryjnych linii lakierów do paznokci, może nie koniecznie ten odcień, ale wybór jest spory więc każdy może znaleźć coś dla siebie :)
Użyję go jeszcze raz, może dwa, może się  do niego przekonam, ale coś mi się zdaje że i ten egzemplarz do kogoś powędruje.
A ja znów oddam się poszukiwaniom idealnej mięty...

sobota, 10 marca 2012

Sole do kąpieli Organique


Dziś będzie o solach do kąpieli firmy Organique.
W mym posiadaniu znalazły się: Magnolia, Pomarańcza z chilli oraz Grecka:


czwartek, 8 marca 2012

Open'er 2012 - Dry The River, M83, Major Lazer i The Kills


Dry The River
Muzyka, która przywodzi mi na myśl jedną z bardziej lubianych przeze mnie piosenek, White Winter, Fleet Foxes’ów. I w zasadzie tyle mogę powiedzieć na ich temat.



niedziela, 4 marca 2012

na szybko


Jedno zdjęcie jednego dania :)
Naleśniki z brzoskwiniami i ananasem:


Pycha!

piątek, 2 marca 2012

Open'er 2012 - Gogol Bordello, Bloc Party, Janelle Monae, Public Enemy

Dla tych, dla których muzyka to szał ciał :) 
 
Gogol Bordello
Na koncercie tej grupy byłam w 2008 r., w ramach Przeglądu Piosenki Aktorskiej.
Był to jeden z tych koncertów, w trakcie których nie da się spokojnie stać, a po 5 minutach kolka i zadycha gwarantowana.
I mimo, że zespół był mi wcześniej obcy, że na myśl o ludowo-światowo-wieśniaczej (tak, tak to trzeba określić :) muzyce ma noga ani drgnęła – to był to koncert, który do dziś wspominam.
Jeśli lubicie mega energetyczną muzykę, zmieszaną z niekonwencjonalnością i wielokulturowością, jeśli lubicie szaleć w rytm muzyki – pójdźcie! 



czwartek, 1 marca 2012

Z cyklu: Fabryka Przyjemności - najlepsza czekolada świata?




Znacie kogoś kto by nie lubił czekolady? Bo ja nie. Znam za to ludzi od niej uzależnionych :)
Spokojnie, do takich się nie zaliczam. Powiedziałabym nawet, że kiedyś znacznie bardziej lubiłam czekoladę niż obecnie. Tak jak bym stała się bardziej wybredna :)
Ale jest jedna niesamowita czekolada, która ma podniebienie zadowala, powiedziałabym nawet, że rozpieszcza me podniebienie jak żadna inna!

Oto ona:


„Śmietankowa z migdałami” to chyba najlepsza czekolada jaką jadłam.
Sama czekolada jest bardzo smaczna, śmietankowa, ale nie za słodka.
Jak głosi podnazwa: „Czekolada śmietankowa z całymi migdałami” faktycznie ma cały migdały. Oczywiście zdarzają się jakieś połówki czy mniejsze fragmenty migdałów, ale większość to całe, ogromne i przepyszne migdały (jak podaje producent: 27%).


Czekolada na pewno nie jest dla osób nie lubiących migdałów, ale myślę, że może być dobrą „metodą” by migdały polubić.


Czekolada ma 200 g, więc jest 2 razy większa niż czekolady tradycyjne. Kosztuje ok. 6,50 zł i jest dostępna w sklepach niemieckiej sieci ALDI. Listę sklepów możecie sprawdzić TU. Niestety we Wrocławiu nie ma :(
Tu jeszcze skład i rzut oka na „wartości energetyczne”, ale kogo to obchodzi :)


Jeśli oczekujecie od czekolady „z migdałami” duuużej liczby migdałów, a nie kilku rozrzuconych po całej czekoladzie, co często ma miejsce, jest to czekolada dla Was!
Więc jeśli macie dostęp do ALDIka, spróbujcie koniecznie, bo uważam, że naprawdę warto!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...