wtorek, 13 marca 2012

Mini, mini, prawie mint...


Jakiś czas szukałam delikatnie miętowego lakieru. Ciągle wybrzydzałam i ciągle szukałam ideału, oczywiście na daremno.
Jakiś czas temu zakupiłam nawet jeden, jednak po użyciu okazała się mało miętowy więc oddałam go osobie nim zachwyconej i odłożyłam w bliżej nieokreślonym czasie moje poszukiwania.

Jednak wraz z nadejściem wiosny, z coraz mocniej świecącym słonikiem, coraz kolorowszymi ciuchami, znów poczułam miętę do mięty!


Tym razem zdecydowałam się na kolor 361 firmy ASTOR, quick'n go! 45 sec.
Ale i tym razem nie jest to to czego szukam :(
Tak jak w buteleczce jest prawie idealny, tak na paznokciach jest niestety za ciemny..


Lubie lakiery z tej serii.
Nie wiem ile dokładnie zajmuje ich wyschnięcie czy jest to faktycznie 45 sekund, ale schną całkiem szybko. Jeśli chodzi o trwałość, to powiedziałabym że bez bazy i utwardzacza to jakieś 3 dni, w zależności oczywiście jak długo moczymy dłonie, czy sprzątamy i tak dalej...
Do jednolitego krycia potrzebne są 2 warstwy.
Zmywa się całkiem nieźle, chodź trochę się rozmazuje po palcu.

Pędzelek zastosowany w tej serii lakierów jest jednym z moich ulubionych, odpowiednia szerokość, długość i twardość. Również buteleczka ma odpowiedni kształt, a pojemność 8 ml jest idealną jak dla mnie wielkością lakieru - nie zdąży mi się znudzić, zaschnąć ani rozwarstwić przed zużyciem.


Nie będę pisać długiego opisu producenta, jak macie ochotę możecie przeczytać go TU.

Jak dla mnie jest to jedna z lepszych drogeryjnych linii lakierów do paznokci, może nie koniecznie ten odcień, ale wybór jest spory więc każdy może znaleźć coś dla siebie :)
Użyję go jeszcze raz, może dwa, może się  do niego przekonam, ale coś mi się zdaje że i ten egzemplarz do kogoś powędruje.
A ja znów oddam się poszukiwaniom idealnej mięty...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...