niedziela, 31 marca 2013

Pestka


Mam sporo do napisania, pożalenia się, pomarudzenia i ponarzekania.
Ale odłożę ten zacny monolog na kiedy indziej, wszak dziś powinno być świątecznie.
Och, sory, u mnie w tym roku jest antyświątecznie.
Dlatego też będzie szybko, lekko i przyjemnie.
Dziś będzie o kolejnym miłym miejscu na wrocławskim Nadodrzu.

Dziś o Cafe Pestka.

Gdy byłam tam w styczniu (tak, zdjęcia zrobiłam daaawno temu i wrzucam dopiero teraz...) pożałowałam, że już we Wrocławiu nie mieszkam. I znów zaczęłam pic kawę.
Nie wiem jak jest teraz, bo do menu miały wejść jakieś przekąski, typu sałatki i kanapki, ale na chwile ówczesną były pyszna ciacha, aromatyczna herbata i niezwykła kawa (plus napoje i jakieś tam pierdoły, ale ja się skupiłam na 3 pierwszych wymienionych).
Wystrój z gatunku minimalizm, szare fotele, białe ściany, kolorowe dodatki. Świetny duży stół (opcja dla większych zorganizowanych grup, nawet jako miejsce do pracy) przykuł moją uwagę szczególnie, a duże okna sprawiają, że mogłabym tam siedzieć godzinami... Jasno, przestronnie, przytulnie jednocześnie.
W zasadzie to tyle, niech zdjęcia pokażą o czym mówię:

 


Cafe Pestka, Wrocław, ul. św. Wincentego 45.

1 komentarz:

  1. Anonimowy11:55

    Czemu nie ma wiecej zdjec :(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...