środa, 27 listopada 2013

Małe co nieco, czyli nowości w pielęgnacji

 
Dobry wieczór!
Dziś będzie szybkie rzucenie oka na małe kosmetyczne zakupy z ostatnich dni :)
 
1. Woda termalna, Uriage - lubię wody termalne, a moją ulubioną jest ta z Avene. Ale jako iż Uriage była akurat w promocji i nigdy jej nie używałam, sięgnęłam po nią. Swoją drogą muszę przyznać, że byłam miło zaskoczona gdy pani z Superpharm zwróciła mi uwagę, że te o pojemności 150 ml opłacają się bardziej niż te o pojemności 300 ml - bo ja odruchowo oczywiście sięgnęłam po większą żyjąc w przekonaniu, że będzie tańsza.
 
2. Triacneal, Avene - jedyna nienowość w dzisiejszym zestawieniu czyli krem bez którego nie wyobrażam sobie życia i nigdy z niego nie zrezygnuję!
 
3. Fa, żel pod prysznic w formule "Prysznic + balsam" - jestem go bardzo ciekawa i nie mogę się doczekać aż go użyję, zwłaszcza że pachnie moim ulubionym granatem!
 
4. Peeling do twarzy, Absolute Organic - długo nie używałam do twarzy peelingów mechanicznych, ale muszę przyznać, że czasem za nimi tęsknię. Mam nadzieję, że będzie to miły powrót do przeszłości :)


Muszę się jeszcze rozejrzeć za kremem bardzo dobrze nawilżającym do twarzy oraz czymś do jej mycia, więc czaka mnie jeszcze przechadzka po drogeriach...
Może coś polecacie?

czwartek, 21 listopada 2013

Before and after...


Dziś będzie zupełnie z innej beczki. Z beczki "wnętrzarskiej", a dokładniej z mojego domu...
Kiedyś miałam manie przemeblowywania. Raz na jakiś czas musiałam zmienić chociażby pierdoły znajdujące się na biurku. Uwielbiałam przekładać książki na regale, a jeśli udało mi się wymyślić jakiś nowy układ mebli w moim maleńkim pokoju byłam w siódmym niebie!
No tak, tak było kiedyś.
Dziś jest inaczej. Dziś jedyne co przekładam i zmieniam w pokoju to ciuchy w szafie - z letnich na zimowe i z zimowych na letnie. Ot, tyle pozostało z mej twórczej dziecięcej twórczości...

Ale do rzeczy. Mam kanapę. Kanapę, którą bardzo lubię. Kanapę, na którą patrzę od 2 (lub 3?) lat. I chyba pora ją zmienić. Ale nie, nie będę jej wyrzucać i zmieniać na nową. Zrobię jej tylko mały lifting i to jak najmniejszym kosztem. I o tym chciałam Wam dziś opowiedzieć.

Może dwa słowa o samej kanapie. Jest to typowa wersalka, czyli rozkładana kanapa, która w nocy służy nam jako łóżko. Zamówiliśmy ją u tapicera, więc wygląda dokładnie tak jak chcieliśmy (ponieważ nie znaleźliśmy w sklepach żadnej godnej naszej uwagi ;) Wykonana jest z jakiegoś zwykłego materiału, w kolorze szarym, ale to wszystko widzicie na poniższym zdjęciu. Świetną sprawą w robieniu kanap na zamówienie jest możliwość wyboru jak twarda ma być. Nasza jest dosyć twarda, rewelacyjnie się na niej śpi i wykonana jest ze sprężyn, dzięki czemu powinna nam posłużyć dobrych kilka lat.


I w prawdzie w głowie zrodził mi się już pomysł co chcę zrobić, to nie mogłoby zabraknąć kilku kanapowych inspiracji:

1.Źródło 2.Źródło 3.Źródło 4.Źródło 5.Źródło 6.Źródło


Chciałabym, aby "główną robotę" zrobiły poduszki i muszę przyznać, że z chęcią przygarnęłabym wszystkie przedstawione poniżej!
1.Źródło 2.Źródło 3.Źródło 4.Źródło 5.Źródło 6.Źródło 7.Źródło 8.Źródło

 Do mojej mini metamorfozy użyję właśnie poduszek oraz narzutę.
Poduszkę pierwszą (od lewej strony) zakupiłam w home&you, drugą w jakimś zwykłym meblowym sklepie, trzecią zaś w Almi Decor. Narzutę natomiast wygrzebałam w maminej szafie :)


Raz, dwa, trzy... I gotowe!


Niewielkim nakładem finansowym (poduszki wyniosły mnie jakieś 75 zł) oraz praktycznie zerowym nakładem pracy mam zupełnie inną kanapę. W prawdzie chciałabym, aby poduszek było znacznie więcej, to jest żeby pokryły całe oparcie, ale część siedząca kanapy jest zbyt płytka na takie ułożenie, tak mi się przynajmniej wydaje...


Jestem zadowolona z tej mini metamorfozy! Dzięki jasnej narzucie zrobiło się jaśniej w pokoju, a poduszki dodają przytulności i ciepła. A wy co sądzicie?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...