czwartek, 21 listopada 2013

Before and after...


Dziś będzie zupełnie z innej beczki. Z beczki "wnętrzarskiej", a dokładniej z mojego domu...
Kiedyś miałam manie przemeblowywania. Raz na jakiś czas musiałam zmienić chociażby pierdoły znajdujące się na biurku. Uwielbiałam przekładać książki na regale, a jeśli udało mi się wymyślić jakiś nowy układ mebli w moim maleńkim pokoju byłam w siódmym niebie!
No tak, tak było kiedyś.
Dziś jest inaczej. Dziś jedyne co przekładam i zmieniam w pokoju to ciuchy w szafie - z letnich na zimowe i z zimowych na letnie. Ot, tyle pozostało z mej twórczej dziecięcej twórczości...

Ale do rzeczy. Mam kanapę. Kanapę, którą bardzo lubię. Kanapę, na którą patrzę od 2 (lub 3?) lat. I chyba pora ją zmienić. Ale nie, nie będę jej wyrzucać i zmieniać na nową. Zrobię jej tylko mały lifting i to jak najmniejszym kosztem. I o tym chciałam Wam dziś opowiedzieć.

Może dwa słowa o samej kanapie. Jest to typowa wersalka, czyli rozkładana kanapa, która w nocy służy nam jako łóżko. Zamówiliśmy ją u tapicera, więc wygląda dokładnie tak jak chcieliśmy (ponieważ nie znaleźliśmy w sklepach żadnej godnej naszej uwagi ;) Wykonana jest z jakiegoś zwykłego materiału, w kolorze szarym, ale to wszystko widzicie na poniższym zdjęciu. Świetną sprawą w robieniu kanap na zamówienie jest możliwość wyboru jak twarda ma być. Nasza jest dosyć twarda, rewelacyjnie się na niej śpi i wykonana jest ze sprężyn, dzięki czemu powinna nam posłużyć dobrych kilka lat.


I w prawdzie w głowie zrodził mi się już pomysł co chcę zrobić, to nie mogłoby zabraknąć kilku kanapowych inspiracji:

1.Źródło 2.Źródło 3.Źródło 4.Źródło 5.Źródło 6.Źródło


Chciałabym, aby "główną robotę" zrobiły poduszki i muszę przyznać, że z chęcią przygarnęłabym wszystkie przedstawione poniżej!
1.Źródło 2.Źródło 3.Źródło 4.Źródło 5.Źródło 6.Źródło 7.Źródło 8.Źródło

 Do mojej mini metamorfozy użyję właśnie poduszek oraz narzutę.
Poduszkę pierwszą (od lewej strony) zakupiłam w home&you, drugą w jakimś zwykłym meblowym sklepie, trzecią zaś w Almi Decor. Narzutę natomiast wygrzebałam w maminej szafie :)


Raz, dwa, trzy... I gotowe!


Niewielkim nakładem finansowym (poduszki wyniosły mnie jakieś 75 zł) oraz praktycznie zerowym nakładem pracy mam zupełnie inną kanapę. W prawdzie chciałabym, aby poduszek było znacznie więcej, to jest żeby pokryły całe oparcie, ale część siedząca kanapy jest zbyt płytka na takie ułożenie, tak mi się przynajmniej wydaje...


Jestem zadowolona z tej mini metamorfozy! Dzięki jasnej narzucie zrobiło się jaśniej w pokoju, a poduszki dodają przytulności i ciepła. A wy co sądzicie?

3 komentarze:

  1. całkiem ciekawie :) fajny ten obrazek nad kanapą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie szybie metamorfozy. Chociaż mi się bardziej podobałaby wersja bez kapy, ale za to z dużą ilością poduszek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym wolała z dużą ilością poduszek, ale siedzisko jest trochę za płytkie :( i odkryłam cudowną właściwość kapy - to co wyleje mi się na łóżko zostaje na kapie :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...